Ludzie bez twarzy

By jacobsky

Rano do autobusu wszedł facet w kominiarce. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Od paru dni jest bardzo zimno w Montrealu. Rano temperatura spada poniżej -20 C, a do tego wieje dość silny wiatr, co sprawia, że tak zwane odczucie zimna porównywalne jest z przebywanim w temperaturze ok. -35 C. W takich warunkach kominiarka chroni twarz, może nie tyle przed odmrożeniami, ale przed nadmiernym wysuszeniem skóry i związanymi z tym problemami.

 Parę przystanków dalej, do tego samego autobusu weszła para.Imigranci z jednego z krajów Bliskiego Wschodu, a sądzac po strojach, należeli oni do kręgu wyznawców Islamu w jego tradycyjnym, twardym wydaniu. Ona, z zasłonięntą szczelnie twarzą tak, że widać było tylko czarne oczy kobiety. On, ze wszystkimi obowiązkowymi atrybutami aktywnego wyznawcy Allacha. Nie wiem skąd dokładnie mogli oni pochodzić. Zresztą nie ważne. 

Interesujące było to zestawienie dwojga ludzi bez twarzy w autobusie, o czym zdałem sobie sprawę dopiero za jakiś czas. Facet w kominiarce to przecież nic nadzwyczjnego. Podobnie jak zakwefiona kobieta w Montrealu. W końcu diaspora islamska jest dość liczna w tym mieście, liczna i zróżnicowana, od nowoczesnych obyczajowo przedstawicieli krajów Afryki Pn. do tradycjonalistycznych reprezentantów diaspory, czesto pochodzących również z tego samego regionu. A jednak dziś, w czasach pomarańczowych alertów post-9/11 zasłonięta twarz urasta do rangi niemal uniwersalnego symbolu, nawet jeśli Montreal nie znajduje się na liście miast bezpośrednio zagrożonych terroryzmem. 

Być może to z racji psychozy, w jakiej żyjemy od ponad pieciu lat często przypatrujemy się uważniej ludziom z zasłoniętą twarzą. Tylko dlaczego nie wszystkim ? Dlaczego ja akurat przypatrywałem się uważnie kobiecie w kwefie, i do jej pojawienia się w autobusie zupełnie ignorowałem faceta w kominiarce ? 

Jestem chyba zaprogramowany, tak jak prawdopodobnie wielu z nas. I chyba zupełnie bez potrzeby. Tak jak facet w kominiarce, tak i para Arabów (?), każdy z nich wyszedł na swoim przystanku i podażył za swoimi sprawami codziennymi, chowając twarz przed kąśliwymi biczami mroźnego, montrealskiego wiatru.

Odpowiedzi: 4 do “Ludzie bez twarzy”

  1. Torlin mówi:

    Jacobsky!
    Odpowiedź brzmi – w percepcji ludzkiego umysłu. Każdy człowiek posługuje się podświadomie kliszami, które mamy zakonotowane w mózgu. Ilość informacji docierająca do naszego mózgu jest tak olbrzymia, że nasz umysł posługuje się schematami. Jak jedziesz samochodem do Warszawy i zobaczysz tablicę z napisem “W wa” (część zasłonięta liśćmi), to bez żadnego zastanowienia będziesz wiedział, że to jest Warszawa. Percepcja schematyczna czasami nas oszukuje, takim najwspanialszym przykładem jest wrażenie, że odjeżdżamy pociągiem z peronu. Jest już czas odjazdu, obraz za szybą zaczyna się poruszać, dla naszego umysłu jest jasne – ruszamy. A tak naprawdę, to ruszył pociąg z sąsiedniego peronu.
    Facet w kominiarce przeraziłby Cię w banku, tymczasem tak ubrany facet w autobusie Twojemu mózgowi nie kojarzy się z niebezpieczeństwem, tylko z mrozem. Tymczasem zakwefiona dziewczyna – to może być samobójczyni.
    Pozdrowienia, dzięki za odwiedziny

  2. grześ mówi:

    Witam serdecznie jednego z moich ulubionych komentatorów w blogach ,,Polityki”. I zapraszam czasem na mój blog, kurde jakaś moda teraz, się porobiło, każdy bloga musi mieć , ja sobie słucham właśnie Jacka Kaczmarskiego, do treści jakoś się nie odniosę, bo dziś leniwy intelektualnie żem, ale obiecuję się w miarę możliwości czasem pojawiać.
    A i tytuł mi się bardzo podoba, fajnie brzmi, mam nadzieję,. że zgodnie z nim o Kanadzie będzie, ( nie tylko politycznie). Pozdrówka.

  3. jk mówi:

    Tez sie przygladam Arabom w metrze i mowie sobie ile osob uwaza ich z gory za potencjalnych terrorystow? A mnie samemu takie rzeczy przychodza do glowy.

  4. hlmi mówi:

    Tuż po 11 września, jechałem w Amsterdamie metrem/tramwajem (bo akurat w tej części jest to kolejka naziemna) w stronę
    lokalnego oddziału WTC, który choć znacznie mniejszy od dwóch wież,
    jednak wyróżnia się w tej części miasta. W wagonie zaczęło dymić,
    coś się po prostu zepsuło, wysadzili nas dwie stacje wcześniej. Ale zanim to
    zrobili, trochę potrwało i muszę powiedzieć, że moje myśli na widok arabskich pasażerów (mimo, że racjonalnie wiedziałem, że to tylko zwykły pożar w wagonie) dały mi potem wiele domyślenia na temat pierwszych skojarzeń. W sumie oni tez musieli czuć się bardzo niekomfortowo (może przede wszystkim oni)…

Dodaj komentarz