1 maja – reaktywacja

By jacobsky

Pierwszy maja… czemu nie spróbować reanimacji akurat w Święto Pracy ?
Zwłaszcza, że jest to święto, którego tutaj nie obchodzimy, a więc 1 maja to dzień jak codzień ?

Nie mniej 1 maja ma Quebeku wpływ na sytuację klasy robotniczej, i to tej najmniej zarabiającej. Tradycyjnie już, z dniem 1-go maja rząd podnosi wysokość płacy minimalnej. Od dziś wynosi ona 9 dolarów brutto za godzinę . Po odliczeniu podatków wyjdzie gdzieś ok. 6,5 dol. do ręki. Nie jest łatwo wyżyć za takie pieniądze w Montrealu, gdzie wszystko jest dość drogie w porównaniu z resztą Quebeku. Wiele osób zarabiających minimum ledwo wiąże koniec z końcem, zasilając klientelę banków żywnościowych i innych jednostek charytatywnych, których zadaniem jest wspomaganie najmniej uposażonych. To dość nowe zjawisko w obserwowanej obecnie skali: pracujący, ale żyjący na poziomie minimum socjalnego. Niektórzy twierdzą, że już lepiej jest przejść na zasiłek socjalny (ok. 600 dol. miesięcznie, jeśli z dziećmi, to wtedy łatwo zasiłek przekracza 1000 dol.), dorobić trochę “na czarno”, ale zachować przywileje idące z socjalem, takie jak np. bezpłatna opieka dentystyczna (oczywiście w wymiarze podstawowym i niezbędnym, a nie np. protetyka kosmetyczna) czy leki. Wiele osób pracujących za minimum musi dojechać do pracy, czy to transportem publicznym (koszt karty miesięcznej – ok 80-120 dol., w zależności od strefy), czy samochodem (autobus nie dowozi wszędzie), jeśli takowy posiadają. A koszta utrzymania samochodu są jeszcze wyższe niż koszt karty miesięcznej. Plus ubranie, jedzenie związane z pracą, no i, dodatkowo, normalne koszty utrzymania, które ostatnio poszły ostro w górę, co widać np. po cenie koszyka z jedzeniem.

Nigdzie nie jest łatwo wyżyć z minimum płacowego. Kiedy dwadzieścia lat temu przyjechałem do Quebeku, minimum płacowe wynosiło 4,25 dolara za godzinę. Tak, oczywiście, że przez jakiś czas i ja zarabiałem minimum, bo zanim się człowiek nie zorientował i nie znalazł czegoś lepiej płatnego, to z czegoś trzeba było żyć. I owszem, dało się wyżyć, ale było ciężko. Wtedy pensja 9 dolarów za godzinę wydawała mi się luksusem, a kiedy znalazłem coś za trochę więcej niż 9 dolarów, to wydawało mi się, że złapałem boga za nogę, a przynajmniej za duży palec od nogi. Dziś owe 9 dolarów to minimum, z którego również trudno wyżyć jak wtedy za 4,25 dol. za godzinę. O czymś to świadczy, tylko ciągle nie wiem o czym. W końcu nie jestem ekonomistą, ale trybikiem w machinie ekonomicznej, głupcem, któremu ciągle krzyczą do ucha “Ekonomia, głupcze !” No i… ?

1maja1

Odpowiedzi: 2 do “1 maja – reaktywacja”

  1. basia mówi:

    :D

    (Uśmiech do reaktywacji a nie do zarysowanych problemów… )

  2. GP mówi:

    “To dość nowe zjawisko w obserwowanej obecnie skali: pracujący, ale żyjący na poziomie minimum socjalnego.”

    W Polsce to niestety częsta norma od dawna.

    Dobrze, że się reaktywowałeś.

Dodaj komentarz