Kapitalizm

By jacobsky

Jakiś czas temu, przy okazji podziału mienia, sprzedaży domu itp. kupiłem kuchnię. Potrzebowałem, bo w mieszkaniu, które wynająłem nie było. W Ameryce bardzo często kupuje się albo dwa graty (kuchnia i lodówka), albo cztery, jeśli potrzeba (kuchnia, lodówka, pralka i suszarka). Deal był jaki był: bez odsetek, rozłożone na 18 rat, z dostawą do domu. Ani się nie targowałem, ani nie latałem po całym mieście, żeby zbić z ceny 20 czy 30 dolarów.

Praszło sorok liet… no może nie tyle ! Minęły dokładnie 4 lata, a więc prawie trzy razy tyle, co okres spłat ratalnych. Innymi słowy kuchnia już jest dawno spłacona, a nawet sprzedana, co było konieczne z uwagi na fakt, że MOK (dla przypomnienia: Moja Osobista Kanadyjka) też była w pełni wyposażona na tym odcinku. I byłbym zapomniał o całej sprawie gdyby nie fakt, że płacąc ostatnia ratę nadpłaciłem. Nadpłaciłem dokładnie 1,12 CAD. Innymi słowy kredytodawca jest mi winien. I co z tego ? – można zapytać. Kto o zdrowych zmysłach dopominałby się o spłatę takiej kwoty ? Ja w każdym razie nie dopominałbym się, choć być może powinienem, bo to ja jestem wierzycielem. Tyle ze mój dłużnik jest bardziej pro-aktywny ode mnie i nie daje mi zapomnieć o wiążącej nas wierzytelności. Każdego miesiąca dostaję od niego rachunek na dwie strony, na którym widnieje, że mam u niego 1,12 dolara kredytu.

Nie wiem ile kosztuje obsługa mego konta. Pewnie grosze. Wiem za to, że każdego miesiąca mój dłużnik wydaje 65 centów na opłatę pocztową plus pewnie centa na papier, i tak od prawie od dwóch lat. Nie chce mi się liczyć, ale na te przypominanie się dłużnik musiał już wydać ok. 15 dolarów. To oczywiście pestka dla dłużnika – poważna instytucja kredytowa obsługująca poważny sklep meblowy, ale…

Pisze o tym stale przypominając sobie, w jakim to zaklętym świecie żyłem w peerelu, gdzie jedną z wiodących bajek była ta o niesamowitej wydajności, skuteczności i racjonalności kapitalizmu, oczywiście w zestawieniu z socjalizmem. Nie twierdzę, że cały kapitalizm jest jak mój nieszczęsny dłużnik, ale też dziś, kiedy jesteśmy obowiązkowymi widzami degrengolady instytucji finansowych, historyjka jak moja, choć to tylko kropelka z oceanu pieniędzy wyparowanych/wpompowanych w finanse, nabiera zupełnie innego sensu.

Nie będę ingerował w działanie mego dlużnika. Widać jeszcze nie dobił do dna, orkiestra wciąż gra na pokladzie. Oby jak najdłużej, czemu nie ? Tylko skąd to żałosne wycie syren, które nas ogłusza od jesieni ?

Jedna odpowiedź do “Kapitalizm”

  1. PAK mówi:

    Z tego co pamiętam z jedynego w życiu przeczytanego podręcznika ekonomii, przedsiębiorstwo prywatne jest średnio bardziej wydajne od państwowego, gdyż łatwiej może zbankrutować, ergo: nie utrzymuje się sztucznie nieopłacalnych struktur.

    Własność prywatna i kapitalizm nie dają jednak najmniejszej gwarancji mądrości ludzi (i instytucji) w tym systemie funkcjonujących.

    PS.
    Mnie bawiła inicjatywa Muzeum Historii Polski by zbierać największe absurdy techniczno-wynalazcze PRL — gdybyż historycy z tej instytucji mieli trochę oleju w głowie i wiedzieli, co robiono za granicą, to by unikali takiej inicjatywy jak ognia, bo łatwo przy jej pomocy można by wykazać wyższość socjalizmu ;D
    (Dla mniej zorientowanych tłumaczę: to nie głupie pomysły (absurdalne, bądź nierynkowe) były wadą gospodarki socjalistycznej — one sa normalne wszędzie tam, gdzie próbuje się czegoś nowego. A że gospodarki socjalistyczne nie przodowały w wynalazkach, to i nie przodowały w wynalazkach absurdalnych i nierynkowych. Ich wadą było więc głównie wolne eliminowanie złych produktów z rynku. Ale o tym historycy z MHP już nie pomyśleli…)

Dodaj komentarz