Dziś minęło 20 lat od mojego przyjazdu do Kanady. Przeleciało szybko, treściwie, ale normalnie, z dołkami i wzlotami, z momentami chwalebnymi oraz dającymi mniej powodów do zadowolenia. Gdyby mnie tego pamiętnego dnia zapuszkowali na dożywocie, to dziś miałbym już prawo ubiegać się o warunkowe zwolnienie przedteminowe. Życie na wolności nie przewiduje jednak takiej instytucji, życie na emigracji z reguły również, szczególnie wobec tych, którzy zapuścili korzenie na obczyźnie, obrośli tutejszością, i dla których codzienność polska – nie polityka, ale właśnie życie codzienne w Polsce stało się życiem w obcym w sumie kraju.
Nie myślę już o powrocie tak, jak myślałem o tym kiedyś, na początku. Bo na początku zawsze jest ciężko i wtedy jeszcze bardziej ckni się za domem. Potem to mija – życie codzienne to jednak najlepszy lekarz na nostalgię, o ile oczywiście życie wnosi coś na tyle wartościowego, żeby odwrócić naszą uwagę od przeszłości i teraźniejszości w Polsce. Nie mniej mija parę dobrych lat, żeby przy kolejnym powrocie z odwiedzin w Polsce, kiedy wsiadamy do samolotu lecącego za Atlantyk, do Ameryki, nagle ogarnęło nas uczucie, że oto wracamy do domu – uczucie, które do tego momentu towarzyszyło nam zawsze, kiedy wsiadaliśmy do samolotu lecącego do Europy.
W ogóle przestałem chyba myśleć o powrocie do Polski. Za miesiąc lecę znowu do Starego Kraju, ale jeśli myślę przy tej okazji o powrocie, to jest to raczej rozmyślanie o tym, co mnie czeka tutaj, po powrocie z podróży.. I dobrze. Tak powinno być. Dzięki internetowi i tak żyjemy za bardzo w dwóch światach jednocześnie, gdy tymczasem nasze życie realne ma miejsce tylko tutaj, w moim przypadku: w Kanadzie.
Nie żałuję tych 20 lat, ale też gdybym jeszcze raz miaxstanąć przez decyzją wyjazdu z Polski na stałe, zwłaszcza na inny kontynent, to chyba bym nie wyjechał. Z uwagi na ten cholerny dystans, logistykę związaną z każdą podróżą (i z kosztami…), i w ogóle z uwagi na tzw. całokształt. Ale cóż, żyje się raz, odwołania od raz podjętych decyzji nie ma, a każda następna, podjęta po to, żeby anulować skutki poprzedniej decyzji może okazać się jeszcze gorsza. I dlatego szykuję się na następne 20 lat, a może i więcej, choć to nie tylko ode mnie zależy…
16 maj 2009 o 04:38 |
Tyle tu zagadnień podjąłeś, że aż nie wiadomo, od czego zacząć…
Nie zacznę więc wcale (lepiej pomyśleć, niż mnożyć szum informacyjny) a tylko westchnę, że 20 lat temu studiowałam pilnie, równie pilnie ćwiczyłam z chórem przed prestiżowym tournee do Niemiec, Szwajcarii i Francji… Oraz biegałam po podnowohuckich wioskach z ankietami przedwyborczymi…
19 maj 2009 o 16:46 |
Moi mili, 20 lat temu to ja w szkole podstawowej byłem
Kawał czasu, nie mam pytań
22 maj 2009 o 18:54 |
jestem czesto w polsce,jednak gdy wracam do berlina i mine rogatki wiem, ze jestem w domu
reszta jest tylko nostalgia
pozdrawiam
3 czerwiec 2009 o 15:58 |
A mnie jest głupio, że dopiero teraz spostrzegłem się, że Ty wróciłeś. Wielkie Sorry. I to też dzięki Geografowi, że napisał przy swojej “Reaktywacji” o Twojej “Reaktywacji”.
4 czerwiec 2009 o 14:02 |
Dzieki za tekst. Tak to wlasnie jest.
Sledze od dawna twoje posty na najrozniejszych forach.
Sa bardzo interesujace, chociaz czesto sie z nimi nie zgadzam.
Bardzo duzo moglem sie dowiedziec dzieki nim.
Pisz jak najwiecej i jak najczesciej.
Ja tez mieszkam poza Krajem i to od prawie 30 lat.
Byc moze dlatego latwiej jest mi ciebie rozumiec, nawet majac
zupelnie inny poglad na jakas sprawe.
Mam tez prosbe. Kiedys mialem dostep do Donosow.
Jednak kilka lat temu stracilem komputer i juz nie pamietam jak
uzyskac dostep. Czy zechcialbys mi w w tym pomoc ?
Pozdrowienia
trebeg
4 czerwiec 2009 o 17:15 |
Dzieki za zainteresowanie i za wpisy.
dla trebega:
http://oldwww.fuw.edu.pl/donosy/
Pozdrawiam.
12 czerwiec 2009 o 16:35 |
Moje 20-ta rocznica w Kanadzie przypada w przyszlym roku. Czy chcialbym wracac do kraju? Moze tylko na chwile, bardziej myslami niz w rzeczywistosci. Podroze do Polski uzmyslawiaja mi, ze nie bardzo naleze juz mentalnie do starego kraju. Jakos sie tu pozbieralem zyciowo, chociaz poczatki byly naprawde trudne. Musze dodac, ze nie uwazam Kanady za wcielenie raju na ziemii.
Pozdrowienia