Zupełnie przez przypadek trafiłem w zeszłym tygodniu na film dokumentalny o tym, jak projektowano i budowano Airbusa A380. Oczywiście zbieżność emisji z poniedziałkową katastrofą jest zupełnie przypadkowa: kto mógł w sobotę przewidzieć, że w niedzielę spadnie do oceanu samolot Air France ?
Na filmie pokazano w jaki sposób rozwiązywano wyzwania inżynieryjne stojące przed projektantami i konstruktorami, jakich nowych metod spróbowano, żeby A380 mógł nie tylko wznieść się w powietrze, ale jeszcze żeby był oszczędniejszy w zużyciu paliwa niż zwykły samochód osobowy (w przeliczeniu na kilometr i na przewieziona osobę). Istne cudo inzynierii.
Kiedyś podobny film nakręcono o Boeingu 777, od pierwszej koncepcji aż po pierwszy lot homologacyjny. Nawet deski ustępowe ulepszono, bo pasażerowie skarżyli się na to, że – z uwagi na cienkość przepierzeń w samolotach – ilekroć deska spadnie na muszlę, tylekroć wszyscy to słyszą, co może krępować. W związku z tym zastosowano amortyzator, który wyhamowywuje deskę i delikatnie opuszcza ją do położenia “roboczego”.
Od kilku dni słuchamy wieści o poszukiwaniach najpierw śladów katastrofy, potem szczątków samolotu, aż wreszcie o poszukiwaniach “czarnych skrzynek”. Te ostatnie wysiłki mogą okazać się bezowocne, gdyż w miejscu katastrofy ocean jest głęboki, a dno bardzo urozmaicone. “Czarne skrzynki” są natomiast istotne dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy – niestety, ale często właśnie w ten sposób inżynierowie dowiadują się o tym, co pominęli przy projektowaniu lub w instrukcji przeglądu samolotu. Bez rejestratorów lotu katastrofa idzie na marne w tym sensie, że nie będzie można uniknąć podobnych wypadków w przyszłości, jeśli oczywiście przyczyna katastrofy jest natury technicznej.
Pisze o tym dlatego, że przy tych wszystkich cudach inżynieryjnych, w jakie wyposażone są nowoczesne samoloty, przy tych kompozytach, komputerach, GPS-ach, hi-tek deskach klozetowych itp, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby zrobić pływające “czarne skrzynki” ? Skoro tobogany ewakuacyjne czy nawet kamizelki ratunkowe w samolocie nadmuchują się niemal samoczynnie, to czemu nie można wyposażyć w podobny system rejestratorów lotu ? Ot, nadmuchujący się pod wpływem kontaktu z wodą pływak, który wyniesie bliżej powierzchni lub na powierzchnię to, na szukanie czego poświęca się tyle czasu i środków, często bezowocnie, gdy nie znajdzie się “skrzynek” przed wygaśnięciem sygnału naprowadzającego.
Proste jak… deska klozetowa ?

5 czerwiec 2009 o 19:02 |
Nie, w sumie masz rację, muszę przyznać, że sam na to nie wpadłem. Jedyne co zrobili, to że czarne skrzynki nadają sygnały.
15 czerwiec 2009 o 11:36 |
Propozycja wygląda sensownie. Zastanawiam się, jak to się ma do wytrzymałości skrzynek (one przede wszystkim muszą dużo znieść) i do możliwości ich przedwczesnego zgubienia.