Montreal dorobił się systemu bixi. Wtajemniczeni z Europy pewnie wiedzą o co chodzi: popularny samoobsługowy system publicznych rowerów do wynajęcia. Jednak na kontynencie amerykańskich bixi to nowość i Montreal jest pierwszym miastem, które wzbogaciło swój system transportu publicznego o rowery.
Ponieważ nie mieszkam w samym Montrealu, ale na jego przedmieściach, które są odrębną strukturą administracyjną, a więc “u mnie” bixi nie ma. Poza tym mam swój rower, którym jeżdżę wszędzie, w tym i do pracy, tak więc nie potrzebuję roweru publiczengo. Nie mniej dla tych, którzy nie mają wyboru, bixi stanowi ciekawą opcję. Wynajem roweru kosztuje 5 dolarów na dzień, ale można też wykupić abonament (miesięczny, roczny), zaś jego koszt w jakiś sposób obniża koszt miesięcznej karty użytkownika transportu publicznego. Bo to jest właśnie idea systemu zintegrowanego: z roweru do metra, z metra do autobusu, z autobusu na rower, jeśli tylko zajdzie potrzeba. Z tym ze bixi dostępne są tylko w obrębie szerzej rozumianego centrum miasta.
Oczywiście rower również wymaga infrastruktury. W Montrealu coraz więcej jest ulic, na których wytycza się ścieżki rowerowe, i w sumie działa to bardzo dobrze, gdyż kierowcy są na ogół kurtuazyjni wobec rowerzystów. Bardziej kurtuazyjni niż rowerzyści dla kierowców, gdyż ci pierwsi wymuszają często pierwszeństwo, nie przestrzegają czerwonego światła, jeżdżą pod prąd. Na szczęście obywa się bez poważniejszych wypadków.
Bixi już się przyjął. Jednak jak będzie to działać w zimie ? – nie wiem. Chyba nie będzie, gdyż z uwagi na akumulację śniegu i konieczność mechanicznego oczyszczania ulic, stanowiska z rowerami będą prawdopodobnie usunięte po określonej dacie (z reguły po 15 listopada), aż do wiosny.
Przy okazji inauguracji bixi pojawił się w Internecie flog, czyli fałszywy blog założony w celach marketingowych. Na flogu tym fikcyjne postacie wpisują swoje entuzjastyczne opinie o bixi. Ponoć flogi to w tej chwili dość powszechna forma oddziaływania na konsumenta. Nie wydaje mi się jednak, żeby w przypadku bixi flog był rzeczywiście konieczny. Montreal to miasto rowerów, dość intensywnie uprawianych tym bardziej, że przecież sezon nie trwa tutaj cały rok.

10 czerwiec 2009 o 05:57 |
witaj,
U nas w Krakowie też taki system wprowadzono w ramach programu współpracy różnych miast europejskich nad usprawnieniem transportu publicznego “Civitas Caravel”. Na razie działa, ale sukces tego systemu zależy głównie od kultury osobistej użytkowników; w Europie Zachodniej pomysł sprawdził się znakomicie w Brukseli, natomiast w Paryżu szybko z niego zrezygnowano (nie ze względu na kradzieże, a zwykly wandalizm).
Pozdrawiam!
10 czerwiec 2009 o 10:22 |
Przypomina mi się Dolina Chochołowska, tam się to doskonale sprawdziło. A jazda na rowerze jest znakomitym sportem dla każdego wieku, tak jak długie spacery czy pływanie.
10 czerwiec 2009 o 18:14 |
berlin wprawdzie to nie amsterdam,jednak rower jest powszechnym
srodkiem komunikacji przez caly rok,a sciezki rowerowe tak powszechne,ze
trudno wyobrazic sobie,ze moga istniec miasta bez sciezek
systemy “bixi” i podobne i inne idee rowerowe od lat
normalka mozna powiedziec
pozdrawiam
11 czerwiec 2009 o 11:00 |
“Przypomina mi się Dolina Chochołowska, tam się to doskonale sprawdziło.”
Zgadzam się, za każdym razem będąc w Chochołowskiej korzystam z roweru